Kolejne roszczenia Żełeńskiego

Wołodymyr Zełenski podczas spotkania ze światowymi liderami w ramach szczytu UE

Przy okazji szczytu Unii Europejskiej, Żełeński czuje się nie tylko jak przywódca kraju, który miałby być już jednym z członków, ale i kraju którego obejmuje po części 5 art. NATO, choć Ukraina nie jest w nim i wątpliwe aby się nim stała w najbliższych dekadach. Jako że mówiąc na poważnie Ukraina jest państwem, które ma za zadanie realizować obecnie interesy nie tylko amerykańskie ale i europejskie to Żełeński spotyka się na tych szczytach z różnymi politykami. Takiego spotkania z nim nie uniknął również Donald Tusk, choć można być pewnym że i uniknąć nie miał zamiaru. W ostatnich latach ukraiński przywódca przyzwyczaił się do tego, że dostaje co chce od rządu polskiego, nieważne kto akurat stoi na jego czele. To pokazał raport przygotowany i ogłoszony przez jednego z hiperentuzjastów pomocy temu krajowi czyli Pawła Kowala. Naturalnymi następstwami są w związku z problemami na froncie kolejne prośby i apele Żełeńskiego względem Tuska.

Wykorzystać SAFE

Spotkanie na marginesie szczytu w Brukseli dotyczyć miało wspólnych projektów zbrojeniowych, wsparcia militarnego oraz inwestycji w przemysł obronny. Żełeński liczy więc na współpracę obronną między państwami oraz wykorzystanie unijnego instrumentu SAFE, który miałby ów przemysł zbrojeniowy w Europie wspierać. Ukraiński przywódca ma problem z atakami na ukraińską infrastrukturę powietrzną. A w związku z tymi atakami ukraińska przestrzeń powietrzna wymaga wzmocnienia systemów obrony przeciwlotniczej. Naturalnie uzasadniał to tym, że od tego zależy nie tylko bezpieczeństwo przestrzeni powietrznej Ukrainy ale i całej Europy, a pretekstem do tego mogły przecież choćby być tajemnicze zdarzenia z latającymi dronami na obszarze Europy.

Niech tu wejdą polskie firmy

Żełeńskie widocznie w zamian za dalszą pomoc militarną wobec Ukrainy zrobił gest w stronę polskich firm zapraszając je do współpracy z jego krajem. Polscy przedsiębiorcy mieliby się angażować w rozwój ukraińskiego przemysłu obronnego. Pytanie kto by tym miał zyskać, gdyż tego typu sformułowania tego akurat nie precyzują. Poinformował on tylko, że wszystko to tradycyjnie w ramach naszego bezpieczeństwa. Patrząc na dotychczasowe efekty tejże współpracy jak to nazywa Żełeński Polska przeznaczyła ogromne środki na pomoc temu. Oddolna inicjatywa Polaków stanowiła tylko jedną piątą tego, co zainwestowało polskie państwo w pomoc wobec wschodniego sąsiada. Zanosi się więc, że polski premier in blanco mógł parafować kolejne zapewnienia o pomocy, które mogą nas kosztować następne miliardy złotych, a współpraca w rozwoju ukraińskiego przemysłu obronnego przez rodzimych przedsiębiorców spowoduje płynięcie zysków do ukraińskiego kapitału, a broń zasilać będzie nie polskie magazyny, a ukraiński front.

Dodaj komentarz

Related Post