Możliwa ukraińska prowokacja, jako Gliwice bis?


Premier Donald Tusk powtórzył oficjalnie to co wielu zaczęło mówić w lutym 2022 r. że gorąca faza konfliktu między Rosją, a Ukrainą oznacza że jest to także “nasza wojna”. Można postawić mocną hipotezę, że stało się tak w reakcji na wybadane nastroje społeczne, które wskazywały na to, że Polacy stają się mocno oporni wobec prób budowania w Polsce narracji, mającej obwiniać o każdy incydent związany z wkraczaniem na polskie terytorium dronów bądź pożarem kolejnej hali Rosji oraz Putina. Oprócz jednak niepokojącej narracji władz oraz tajemniczych ale de facto w efekcie niegroźnych zdarzeń z nieuzbrojonymi dronami, płyną ostrzeżenia ze strony samej Federacji Rosyjskiej, która twierdzi że Polsce grozi prowokacja, mająca być przygotowywana przez Ukrainę.

SWR ostrzega

O tego typu przygotowaniach miała poinformować Rosyjska Służba Wywiadu Zagranicznego. To co miałoby być jako wiedza, którą posiadać ma rosyjski wywiad to de facto analogia do prowokacji gliwickiej z roku 1939. Wtedy to Niemcy przebrani w polskie mundury mieli napaść na na niemiecką radiostację w Gliwicach, co miało stanowić casus belli. Tym razem sprawa miałaby wyglądać w ten sposób, że “działania miałyby polegać na przeprowadzeniu inscenizacji ataku na infrastrukturę krytyczną z udziałem grupy sabotażowo-rozpoznawczej podszywającej się pod rosyjskie i białoruskie siły specjalne”. Co gorsza współuczestniczyć w tym miałyby także polskie służby specjalne. Główny Zarząd Wywiadowczy Ministerstwa Obrony Ukrainy miałby natomiast zająć się organizacją tejże prowokacji. Legion “Wolność Rosji” oraz osławiony “Pułk Kalinowskiego”. Samo symulowanie ataków miałoby wywołać w Polsce określoną, pożądaną na Ukrainie reakcję.

Ostrzeżenia Zacharowej

Wcześniej z ostrzeżeniami wystąpiła także rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa. Powiedziała ona, że Ukraina miałaby przygotować ataki na Polskę oraz Rumunię, aby sprowokować wojnę Rosji z NATO. Tak twierdzić miałoby węgierskie wydawnictwo PestiSracok. “Plan jest następujący: 1. Naprawić kilka zestrzelonych lub przechwyconych rosyjskich BSP. 2. Wyposażyć je w bojowy element rażący. 3. Skierować BSP sterowane przez ukraińskich specjalistów pod pozorem rosyjskich dronów na duże węzły transportowe NATO w Polsce i Rumunii. 4. Równocześnie przeprowadzić kampanię dezinformacyjną w Europie, aby obwiniać za wszystko Moskwę. 5. Rozpętać konflikt zbrojny między Federacją Rosyjską a NATO”. Nie jest to przecież wcale czymś niemożliwym, bo sam Żełeński nie ukrywał, że kilka razy atakowano rurociąg dostarczający gaz na Węgry oraz Słowację. Ci twierdzący więc, że wszystko to rosyjska narracja mająca poróżniać nas oraz skłócać z Ukrainą, całkowicie wypierają już szereg różnych faktów wskazujących, że mająca cały czas dużą moc oddziaływania propaganda zarówno proukraińska, prowojenna jak i antyrosyjska pomaga mocnym wypieraniu jawnych faktów i wiarę w to, że mówienie prawdy oraz słuszne ostrzeżenia nie są w stanie przekonać kogoś kto uległ całkowitemu zaprogramowaniu polegającym na odporność na fakty oraz elementarną wiedzę.

Dodaj komentarz

Related Post