Kolejne przekraczanie linii przez Sikorskiego i Europę


Dokładnie rok temu Radosław Sikorski twierdził, że “Polska i inne kraje graniczące z Ukrainą mają obowiązek zestrzeliwać nadlatujące rosyjskie pociski, zanim wejdą one w ich przestrzeń powietrzną”. Wyraził on wtedy sprzeczny pogląd, że Polska ma obowiązek zapewnić bezpieczeństwo obywatelom. Ale miałoby się to odbywać niezależnie od obaw, że przechwycenie tychże pocisków nad terytorium ukraińskim miałoby uwikłać NATO w wojnę z Rosją. Stara zasada mówi, że nie da się “mieć ciastko i zjeść ciastko” w przypadku gdyby tego typu nadgorliwe działania miały spowodować rzeczywistą reakcję Rosji, o której nie raz zapewniali różni politycy rosyjscy. Sikorski zasłaniał się wtedy prawem do samoobrony. To jednak europejskich urzędników miałoby rozmyć czerwone linie i skłonić Rosję do odwetu. Zawartą wtedy umowę między Polską, a Ukrainą w tej sprawie skrytykował ówczesny ustępujący sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg, który twierdził, że Sojusz “stanie się częścią konfliktu”.

Powtórka po roku

Najwidoczniej polski minister tak jak wtedy, tak i obecnie szuka pretekstu aby móc zacząć realizować tenże przekraczający kolejne linie pomysł. Wtedy też powoływał się na wlatujące do Polski drony aby móc je strącać jeszcze na Ukrainie. Obecnie ponownie jest entuzjastą takiego rozwiązania. Stwierdził on bowiem, że “Gdyby Ukraina poprosiła nas o zestrzelenie rosyjskich rakiet i dronów nad swoim terytorium, byłoby to dla nas korzystne”. Do tego jest on przychylny pomysłowi wprowadzenia zakazu lotów nad Ukrainą. Twierdzi on, że pomysł sięga czasów Joe Bidena, ale pomysł należałoby podjąć wspólnie, we współpracy z sojusznikami. Korzyść z zestrzeliwania dronów nad terytorium Ukrainy miałaby polegać na tym, że odłamki nie spadałyby nad terytorium Polski. Pytanie czy tego typu zgoda nie oznaczałby jeszcze głębszego wciągnięcia Polski do wojny, w sytuacji gdyby Ukraina tak jak niektórzy twierdzili ponownie przepuszczałaby drony lecące od strony sił rosyjskich, a te dokonałyby znacznych uszkodzeń oraz znów kogoś zabiły. Wtedy mogłyby być z tego ogromne straty, zamiast korzyści.

“Sky shield” i zakaz lotów

Wątpliwości co do takich pomysłów jest więcej, gdyż zapewnianie o korzyściach Polski zderza się z ostrzeżeniem Miedwiedwiewa, który twierdzi że “wprowadzenie strefy zakazu lotów nad Ukrainą doprowadziłoby do bezpośredniego konfliktu między Moskwą a NATO”. Inicjatywa NATO nazywa się Eastern Sentry. Chronić ma rzekomo wschodnią flankę sojuszu. Odniósł się on także do pomysłu zestrzeliwania dronów przez NATO na terenie Ukrainy, co także w jego rozumieniu oznacza wojnę z Rosją. Dodatkowe obawy może sprawiać to, że jeszcze w marcu w ramach operacji “Sky Shield” rozważano pomysł rozmieszczenia 120 myśliwców mających pilnować ukraiński niebo w ramach europejskich sił powietrznych. Obecnie wiadomo, że w związku z incydentem z dronami, w ramach świetnego pretekstu Brytyjczycy wyślą do Polski swoje myśliwce. Jak wiadomo – wyłącznie dla naszego bezpieczeństwa, a nie w ramach szukania okazji do prowokacji.

Dodaj komentarz

Related Post