Premier Włoch Giorgia Meloni zawetowała plan finansowy Unii Europejskiej o wartości 1,2 bln euro. Plan dotyczy Wieloletnich Ram Finansowych na lata 2028-2034. Włoska suwerenistka miała więc zadać cios federalistycznej Europie, sprzeciwiając się antynarodowym planom wspólnoty. “Wieloletnie Ramy Finansowe (WRF), siedmioletni plan finansujący wszystko, od dopłat rolnych po obronę granic, zostały pomyślane przez von der Leyen jako jej opus magnum – zielona i cyfrowa rewolucja. Choć pozornie szlachetne, z 40% funduszy przeznaczonych na działania klimatyczne, Meloni postrzega je jako pułapkę , próbę wyłudzenia pieniędzy włoskich podatników na finansowanie czarnych dziur, które nie przynoszą żadnych korzyści jego społeczeństwu”. Mówi się o strategicznym akcie sabotażu dokonanym przez włoską premier.
Uderzenie w trzech jeźdźców apokalipsy
Meloni wetując ten plan uderza w trzy główne problemy, które doprowadziły do takiego stanu szefową rządu. Obecny pakt migracyjny miał rozłożyć ciężar, ale ostatecznie 70 proc. migrantów ma trafiać do Włoch. 15 mln euro na które są przeznaczone na mechanizmy solidarności, w to zdaniem Meloni finansowanie organizacji pozarządowych, które sprowadzają więcej ludzi, a “wyspy włoskie się duszą”. Urzędnicy europejscy mają oprócz tego ignorować zupełnie przepełnienie Lampedusy i apele w tej sprawie Rzymu. Drugim jeźdźcem apokalipsy, którego odrzuca Meloni jest plan klimatyczny Unii Europejskiej, na który jest do wydania 450 mld euro aby osiągnąć neutralność węglową do 2050 r. Nazywa to ona niespełnioną fantazję. Pomimo pożarów na Sycylii pieniądze były wydawane na niemieckie turbiny wiatrowe oraz francuską energię słoneczną. Oprócz tego audyt sprzed roku wskazywał na 30 proc. nieskuteczności zielonych dotacji, które znikały w rękach konsultantów. W końcu trzecim problemem jest sama Ursula von der Leyen. Miałby to być akt osobistej zemsty, gdyż w 2024 r. aresztowano brata włoskiej premier za sprawę korupcyjną, co odebrano jako ingerencja Komisji Europejskiej we włoskie sprawy.
Groźba wotum nieufności
Najbliższe otoczenie niemieckiej szefowej Komisji Europejskiej miało wpaść w panikę i zacząć poszukiwać kompromitujących informacji na temat Rzymu. Sam autorytet von der Leyen miał wyparować. A to grozi zdaniem niektórych wotum nieufności wobec przewodniczącej KE, co już niedawno miało miejsce w kwestii głosowania i uratowało ją przed upadkiem. Zagrożeniem mogą być dla niej Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy. Sama von der Leyen miała zezwolić na inwigilację otoczenia Meloni, Po wecie nastąpił podział na dwa obozy Palaczy oraz Cheerleaderek. Pierwszy stanowią Niemcy, które potrzebują pieniędzy na migrację. Macron natomiast popiera von der Leyen licząc jednocześnie na poparcie Włochów w wyborach w 2027 r. W drugim obozie znalazł się Orban. Oprócz tego po cichu przyklaskiwać mają Austria oraz Holandia. Co ciekawe ujawniono jaka panika panuje na grupie na WhatsApp. M.in. padło tam takie stwierdzenie, że jak Włochy odejdą, to oni padną jak kostki domina.
Groźba zamrożenia
Istotą przyjęcia budżetu jest jednomyślność, a w tym przypadku tak ważny gracz jak Włochy wywraca do góry nogami cały plan Ursulu von der Leyen. Przewiduje się natychmiastowe konsekwencje, jednoznacznie negatywne. Mówi się w kategorii gospodarczej o rentowności obligacji na poziomie 0,5 proc. i szoku na poziomie 1 proc. PKB dla całego bloku europejskiego. Mowa jest o różnych problemach rolników czy też Greków w związku z niekontrolowanym napływem imigrantów. Grecja i Portugalia o czym się nie mówi w Polsce są niezadowolone z podziału bogactwa. Politycznie natomiast proces rozszerzenia Unii Europejskiej utknął w martwym punkcie, gdyż Ukraina do Unii Europejskiej nie wejdzie. Natomiast rzekomo w 2026 r. miano by przeprowadzić referenda w sprawie włoskiej suwerenności. Meloni miała powiedzieć podczas przemówienia, że Unię zbudowano nie po to aby klęczeć, ale by stać twardo. Meloni przeciwstawia polityce Ursuli polegającej na praktyce divide et impera, aby odizolować Szwecję od Włoch państwami bałtyckimi.. Robi to potajemnie łącząc się z Orbanem, Wildersem czy też Le Pen. Problemem jest jedność narodowa, a wydanie setek miliardów nic nie dało, gdyż emisja gazów jest w stagnacji, a pieniądze zamiast trafić do Toskanii dotkniętej suszą, były wydawane na swoje potrzeby przez Davos.
Jaki będzie finał?
Autorzy artykułu pytają się więc czy Meloni ulegnie pod wpływem nacisków bądź też propozycji ustępstw, czy też będzie szukać wpływów u Trumpa. Prognozuje się upadek starego porządku, ale pozostaje cały czas pytanie czy z tego właśnie nie porządku, a bałaganu który zaprzecza jedności Unii Europejskiej wyłoni się Unia pełna narodowych państw. Należy także zadać pytanie czy potencjalna sytuacja z państwami narodowymi nie będzie realnie przedstawiała narodowe symulakry i tak zwrócone wzrokiem za ocean i wykonujące tylko dyrektywy z Waszyngtonu aby jeszcze bardziej marginalizować Europę. Bo dopiero zespół krajów o narodowym charakterze patrzących tam gdzie chcą, a w więc w różne kierunki, w zależności od tego jak będzie wskazywał skalkulowany przez władze interes kraju i obywateli będzie rzeczywistą alternatywą wobec scentralizowanej Europy narzucającej rozwiązania prawne, które prowadzą kraje ku odroczonemu w czasie, zbiorowemu samobójstwu.




