Znów niespokojnie w Bułgarii


Niedawno rząd w Sofii przyjął euro, które ma zostać wprowadzone w przyszłym roku. W związku z tym doszło w Bułgarii do licznych protestów z powodu ogromnych obaw o to, że w niezbyt bogatej Bułgarii wprowadzi się euro, które spowoduje zapewne wzrost cen i utratę suwerenności waluty, jeśli zastąpi się ją nową, ale unijną. Po kilku miesiącach ludzie ponownie wyszli na ulice, aby protestować przeciwko kolejnym pomysłom rządu, gdyż jak widać są oni świadomi różnych zagrożeń i wolą działać z wyprzedzeniem, co obecnie przyniosło pożądany efekt.

Budżet nie do przyjęcia

W Sofii zebrało się więc pod koniec listopada 20 tys. osób. Protestowano przeciwko podwyższeniu składki zdrowotnej oraz podatku od dywidend. Te pomysły były związane z przyjęciem przez rząd projektu budżetu. Jak można było zauważyć tego typu protesty odniosły tam skutek. “Bułgarski rząd zapowiedział, że wycofa projekt budżetu państwa na 2026 r. po tym, jak w środę odbyły się masowe protesty przeciwko planowi, ogłosiła Rada Wspólnego Rządzenia koalicji rządzącej”. Premier zapowiedział dialog ze związkami zawodowymi oraz pracodawcami. Zauważył on, że te protesty i wyrazy niezadowolenia skłoniły go do refleksji, że liczy się interes kraju, społeczeństwa ponad interes własny. Który z obecnych polityków w Polsce śmiałby mówić w taki sposób, szczególnie teraz o interesie kraju, co by mogło oznaczać przylepienie komuś łatki ruskiego agenta.

Do końca roku przyjąć

Premier Bułgarii apeluje do przyjęcia budżetu, gdyż czas jego przyjęcia mija w nowym roku. Wtedy też trzeba by działać na podstawie starego budżetu, do czasu zatwierdzenia nowego. “Demonstracje odzwierciedlały powszechne zaniepokojenie wpływem ekonomicznym budżetu na osoby fizyczne i przedsiębiorstwa, w tym wzrostem składek na ubezpieczenie społeczne i podwojeniem podatku od dywidend”. Tym bardziej właśnie sprzeciw wobec budżetu niósł za sobą ryzyko, ze względu na przyjęcie euro od nowego roku, co wiązać się może ze z drastycznymi podwyżkami wszystkiego. To przynosi dowód, że bułgarscy obywatele potrafią protestować jeśli tracą zaufanie na rządów i tenże rząd jest w stanie ustąpić i rozpatrzyć na nowo jakiś projekt. Tego typu siły brakuje w Polsce, na terenie której panuje prawie zupełny paraliż na dole struktury społecznej, dlatego możliwe że pomysł z euro czy też podwyżkami opłat nie spotkałby się z bardziej znacznym odzewem na ulicach i przyzwoleniem na dalsze drenowanie kieszeni Polaków.

Dodaj komentarz

Related Post