Porucznik Waldemar Jaszczuk, który był fikcyjną postacią w serialu “07 zgłoś się”, w pierwszym odcinku, w którym się pojawia, podczas poznania się z porucznikem Sławomirem Borewiczem, wchodzi z nim w sprzeczkę i ripostuje go podczas niej, mówiąc że “słowo podatki, obce jest socjalistycznej formacji społecznej”. Bardzo często prywatni właściciele środków produkcji oraz ich reprezentanci w parlamencie w podobnym tonie wypowiadają się na ten sam temat, twierdząc właśnie że w Polsce nie mamy kapitalizmu czy neoliberalizmu ale jakiś mityczny socjalizm czy niemalże komunizm, w którym to jednak słowo “podatki” wprawdzie istnieje i w praktyce się je odprowadza, ale w zasadzie obce jest ono kapitalistycznej formacji społecznej, której reprezentanci chcieliby je znieść.
Estoński CIT coraz bardziej powszechny
Przedsiębiorcy narzekają często na zbytnie obciążenia fiskalne, tym czasem także rodzinne firmy potrafią zdaniem analityka Grzegorza Siemionczyka, płacić proporcjonalnie podobne podatki, do tych które płacą firmy zagraniczne. Podaje on przykład firmy Dawtona, która zapłaciła 0,5 proc. podatku od od zysku i 0,07 proc. od przychodu. Było to efektem przejścia na tzw. estoński CIT, który pozwala płacić podatek dopiero w momencie wypłaty zysków. Ten “ryczałt od dochodów spółek ma płacić ponad 21 proc. więcej podmiotów niż rok wcześniej i ponad 60 proc. więcej niż dwa lat wcześniej”. Autor wnioskuje, że estoński CIT pozwala dużym firmom uniknąć opodatkowania. Oprócz tego zdaniem autora obciążenie CIT dla przedsiębiorców w Polsce jest stosunkowo niskie i dlatego też płacą oni jak wcześniej wspomniano realnie podobny podatek do tego jaki płacą firmy zagraniczne.
Ceny transferowe czasem pomagają zagranicznym
Konstrukcja podatku CIT natomiast ma sprawiać, że rzeczywiście w niektórych przypadkach zagraniczni konkurenci uprawiają podejrzane praktyki podatkowe. Jest to efekt nie przystawania do efektów scyfryzowanej i zglobalizowanej gospodarki. Problem między nierównym traktowaniem polskich oraz zagranicznych firm w kwestii płacenia podatków rozbijać się ma również o ceny transferowe. W skrócie polskie oddziały zagranicznych firm raportują niskie zyski, natomiast centrale zagraniczne mają o wiele większą rentowność. Ceny transferowe polegają w tym przypadku na tym, że spółki-matki zawyżają spółkom-córkom koszty usług. W efekcie te pierwsze mają większą rentowność niż te drugie.
Polska jednak nie jest tak dojną krową
Średnie i duże przedsiębiorstwa odprowadziły do budżetu 20 proc. mniej podatków niż rok wcześniej. W proporcji do przychodów to mniej niż w ostatnich trzech latach. Firmy w których udział mają spółki Skarbu Państwa również zapłaciły mniejsze sumy w stosunku do przychodów. Spadła bowiem ich rentowność. Firmy prywatne miały natomiast zapłacić 0,87 przychodów w porównaniu 0,83 średnio w ostatnich 20 latach. W ubiegłym roku zapłaciły nieco mniej. Wskazuje on na hipokryzję polskiego Fakro, którego prezes wskazywał na zbyt niskie wpływy z podatków różnych firm zagranicznych podczas gdy sam zapłacił mniej niż inna firma zagraniczna produkująca okna.
Niższa rentowność firm zagranicznych
Od kilku lat niższa rentowność firm zagranicznych może wynikać z tego, że właśnie zyski spółki-córki odprowadzają do krajów, w których mają stacjonować spółki-matki, co wynika z tego, że występuje tam niższe opodatkowanie. Wynika to również ze struktury branżowej. W latach 2022-2024 rentowność tych firm była niższa niż wcześniej. Autor twierdzi, ze mniejsza rentowność zagranicznych podmiotów nie musi wcale wynikać z odprowadzania zysków za granicę ale z tego, że działają one właśnie w określonych branżach. Na wielkość sum, jakie zbiera kraj z podatków ma też zdaniem analityka money.pl ma wpływać niska stawka CIT. Powołując się na OECD niższą efektywną stawkę CIT ma sześć krajów, a wedle danych Eurostatu Polska jest na trzecim miejscu.
Słabsze dane
W końcu w twardych danych Polska zbiera podatki w wysokości 2,4 proc. PKB, podczas gdy w Europie jest to 3,1 proc. PKB. Wynosi do 5,1 proc. ogółu zysku przedsiębiorstw przy 7,7 proc. zysku w Europie. Stanowi to 6,4 proc ogółu wpływów podatkowych przy 7,8 które osiąga się w Europie. Niższe wpływy z koncernów międzynarodowych wynikają z postępu technologicznego, co przekłada się na zastanawianie się nad tym czy rzeczywiście kapitał podczas wykonywania usługi traci narodowość. W przypadku choćby Facebooka ciężko określić miejsce świadczenia danej usługi. Sektor IT jest na papierze mniej rentowny, bo wraz z wzrostem zatrudnienia w nim nie rośnie równocześnie transfer podatków. W takim przypadku próbuje się wprowadzić koncepcję minimalnego CIT-u, ale bez większego efektu. 656 podmiotów zapłaciło go łącznie kwocie 85 mln zł w poprzednim roku, co pokazuje dziwną nieudolność, choć przecież tyle służb skarbowych jest w naszym kraju, które potrafią ścigać ludzi za przegapienie jakiegoś przepisu.




