Na zamknięciu granicy straci Polska, a zarobią Niemcy

Zamknięcie granicy z Białorusią uderzy w Polskę

Leszek Szymowski w najnowszym “Najwyższym czasie” wskazuje na skutki zamknięcia polskiej granicy z Białorusią. Niedawno przeprowadził on wywiad z zastępcą gubernatora obwodu brzeskiego Michaiłem Leonidowiczem Bacenką, który twierdził że liczy cały czas na dobre stosunki z Polską. Można było wysnuć także wnioski, że Polska zamyka granicę w cichym porozumieniu ze Stanami Zjednoczonymi aby odciąć Chinom drogę do tego aby mogły one kończyć drogę Jedwabnego Szlaku w Polsce. Co jednak znów większe szkody dalekosiężnie przyniesie Polsce. W najnowszym artykule pokazuje on, jakie realne szkody poniesie z tego tytułu nawet nie Polska jako kraj, choć także ale choćby mieszkańcy oraz firmy, które dzięki otwartym przejściom granicznym z Białorusią mogli normalnie funkcjonować, a co dzięki niedojrzałej polityce polskich politykierów może się skończyć dla nich tragicznie.

Nieodpowiedzialny krok

Te słowa chińskiego ministra spraw zagranicznych przytacza na początku artykułu jego auto. Chin Wang w taki sposób określił decyzję rządu o zamknięciu granicy z Białorusią. Jednak te słowa mogą dotyczyć właśnie w większym stopniu Polskę, a nie Chiny, które machną na tego typu krok ręką i znajdą bez problemu alternatywne drogi do dostawy swoich towarów, natomiast Polska będzie miała krótka satysfakcję w przeciwieństwie do polskich firm oraz obywateli kraju żyjących przy granicy z Białorusią. Autor wymienia firmy przewozowe kursujące na trasie Terespol-Brześć czy też Biała Podlaska-Brześć. Nie będzie miał kto kupować biletu do Terespola. Zwolnienia czekają więc kierowców oraz gorsze wyniki firm transportowych. Następne upadki mogą dotknąć przydrożnych barów, restauracji, moteli, hoteli oraz stacji benzynowych. Sklepy stracą klientów-turystów. Ucierpi także branża kantorów wymiany walut. Jako że słusznie zaznacza redaktor Szymowski, dla Polski B, która nie posiada przemysłu, a żyła z tych usług może być to duży wstrząs. A Polacy zapłacą ze swoich kieszeni odszkodowania za to.

Kto jeszcze straci, a kto zyska?

Ucierpi wreszcie na tym polski eksport. Polska miała tam swoje rynki zbytu, na które można było sprzedawać swoje towary. Oprócz Rosji i Białorusi, zanim nałożono na nie sankcje Polska mogła handlować także z Kazachstanem, Uzbekistanem czy Mongolią oraz samymi Chinami. Droga wiodła przez Białoruś, a obecnie Polska będzie musiała to robić przez Litwę czy też Łotwę. Litwa przecież nie zamknęła przejścia granicznego z Białorusią. Czekać więc mogą polskie firmy większe koszty, mniejsze zyski bądź kary za utracone kontrakty. Działać do będzie w drugą stronę, gdyż nie będzie importu zza granicy. Głównie przywożono stamtąd drewno, a także chemię domową z Białorusi. Zyskać mają na tym Niemcy, które nie będą mieli już konkurencji polskiej dla wschodnich rynków. Sami nauczyli się wysyłać towary przez kraje bałtyckie. Deutsche Bahn natomiast chce kupić PKP Cargo, które może stracić ogromne pieniądze na zamknięciu granicy, gdyż czerpało duże zyski na transporcie do Chin. Niemcy przejęłyby zyski z transportu towarów z Chin do Europy.

Daremne gesty Łukaszenki

Przytaczane są w artykule przykłady dobrej woli prezydenta Białorusi, który próbował na różne sposoby zbliżyć obydwa kraje do siebie i utrzymywać dobre relacje z Polską. Jednak od ponad 30 lat to Polska jest winna obecnej sytuacji. Zniesienie wiz dla Polaków, otwarcie rynku na polskie produkty, mianowanie w Warszawie młodego ambasadora były gestami mającymi zbudowaniu dobrosąsiedzkich relacji z Polską. Ze strony polskiej rewanżowano się oskarżeniami o bycie reżimem oraz o prześladowania opozycji. A te przecież były nie akcją, a reakcją na działania Polski. Przypomina on także, że nawet pomoc Białorusi w zestrzeliwaniu dronów lecących w polskim kierunku skończyły się wyzwiskami, obelgami i brakiem chęci dialogu. Jak widać, przytoczone słowa chińskiego dyplomaty o nieodpowiedzialnym kroku nie były wypowiedziane bez przyczyny, gdyż ponownie straci na tym Polska, a zyskają ekonomicznie i politycznie głównie Niemcy oraz Stany Zjednoczone, ewentualnie inne państwa europejskie prowadzące bardziej od Polski pragmatyczną politykę wolną od infantylnych emocji.

Dodaj komentarz

Related Post