Jak co roku imieniny Barbary, a zarazem Dzień Górnika obchodzony jest w Polsce, w cieniu redukcji wydobycia węgla, wbrew temu co dzieje się na świecie, w którym zapotrzebowanie na podaż jak i popyt jest rekordowe. Wymownym wydarzeniem był czwartkowy mecz 1/8 finału Pucharu Polski pomiędzy GKS Katowice, a Jagiellonią Białystok. Górniczy Klub Sportowy wygrał ostatecznie mecz 3:1, awansując do następnej rundy. Po zdobyciu trzeciej bramki, kamera skierowana została na sektor szalejących z radości kibiców miejscowej drużyny. Drużyny, która w nazwie nawiązuje do górniczych tradycji, choć Górny Śląsk charakteryzuje się kurczącym się przemysłem górniczym. O ignorancji kibiców świadczy fakt, że podczas celebrowania zdobytego gola można było dostrzec na w sektorze gospodarczy flagę z napisem “antykomuna”.
Nieporównywalna różnica
Kibice wywieszający taki transparent w wyniku zaszczepionych uprzedzeń nie mieli zapewne pojęcia o tym, że okres nazywany przez nich “komuną” charakteryzował się rekordami wydobycia węgla na poziomie 200 mln ton za czasów rządów Edwarda Gierka. Jeszcze w 1989 r. ta ilość wynosić miała 177 mln ton. Obecnie niektórzy mogą się cieszyć, że sezonowo wzrosło wydobycie i sprzedaż węgla w październiku br. W jednym i drugim przypadku chodzi o liczby 4,5 mln ton. Wyraźnie więc widać, że taki wzrost w porównaniu z rekordowymi czasami nie ma większego znaczenia, bo i tak jest ono na poziomie ok. 4 razy mniejszego. Wszystko to pomimo tego, że rok temu wydobycie tego surowca wyniosło nieznacznie 4 mln ton, a sprzedaż spadła poniżej 4 mln i wyniosła 3,8 mln ton.
Wahania w ciągu roku
Cały rok był różnorodny pod kątem wydobycia oraz sprzedaży tego surowca. W styczniu było to 4,026 mln ton, luty i marzec przyniosły spadek na poziomie 3,59 mln ton, kwiecień 3,136, natomiast maj oznaczał wydobycie w wysokości 2,989 mln ton. Czerwiec oznaczał nieznaczny wzrost wydobycia do 3,093 mln ton, natomiast w lipcu wydobyto jeszcze więcej węgla, bo ponad 3,5 mln ton, a sierpień to znów spadek do podobnej liczby jak w lipcu. W wrześniu wydobycie wyniosło 3,752 mln ton, natomiast w październiku 4,516 mln ton. Sprzedaż również ulegała wahaniom. Styczeń to sprzedaż na poziomie 4,255 mln ton, luty oznaczał spadek do 3,537 mln ton, w marcu sprzedaż była jeszcze gorsza i wyniosła prawie 3,4 mln ton. W kwietniu postępował spadek sprzedaży i wyniósł poniżej 3 mln ton, w czerwcu natomiast znów sprzedaż trochę wzrosła przekraczając nieznacznie 3 mln ton. W lipcu sprzedaż wynosiła już 3,183 mln ton, a odrobinę więcej było sprzedanego węgla w sierpniu. Wrzesień oznaczał znaczny wzrost sprzedaży do 3,824 mln ton, w końcu październik był pod znakiem wzrostu do 4,690 mln ton.
Sukcesywny spadek zatrudnienia i wydobycia
Wzrost wydobycia oraz sprzedaży węgla miał wyniknąć z tego, że wykorzystać miano węgiel energetyczny zalegający u odbiorców w związku z sytuacją w 2022 r. Wówczas wprowadzono embargo na węgiel z Rosji, co spowodowało brak odpowiedniej ilości węgla w Polsce, co wymusiło import jego zza granicy. Spada sukcesywnie zatrudnienie w górnictwie. Pod koniec października wyniosło ono 71 519 osób, co oznaczało mniej niż we wrześniu. Wtedy to zatrudnienie było na poziomie 71 666 pracowników. Rok temu w październiku pracowało w górnictwie 74 576 osób. 10 miesięcy tego roku przyniosło wydobycie na poziomie 35,3 mln ton, podczas gdy rok temu było to 36,3 mln ton. Dwa lata temu wydobywano natomiast 39,7 mln ton, a w 2022 r. 43,8 mln ton. Spadała również sprzedaż węgla, wynosząca kolejno 35 mln ton w tym roku, więcej niż przed rokiem gdy było to 34,3 mln ton. Za to w 2023 r. sprzedaż osiągnęła 37,7 mln ton. W 2022 r. sprzedano bez porównania więcej węgla, bo aż 44,2 mln ton. Identycznie było gdy się bierze pod uwagę cały rok w ostatnich trzech latach. Jeszcze w 2022 roku sprzedaż oraz wydobycie wyniosły powyżej 50 mln ton. Później już tej liczby nie zdołano osiągnąć i przy obecnym ujemnym trendzie do tego liczby nie będzie szans wrócić. Sukcesywnie więc w zależności od nazewnictwa likwiduje się bądź wygasza przemysł górniczy w Polsce. Można się spodziewać, że kolejna Barbórka za rok będzie oznaczała jeszcze gorsze wyniki.




