Nie przez przypadek premier Narendra Modri przywitał Władimira Putina czerwonym dywanem oraz uściskami. Oprócz tego nazwał Rosję prawdziwymi przyjaciółmi Indii, co naturalnie miało wywołać oburzenie zarówno w Kijowie jak i w zachodnich stolicach. Zapewne jednak nie chodzi tutaj o samą deklarację przyjaźni ale to, że wiąże się to z konkretnymi ruchami ze strony Indii, które w konflikcie Rosji z Ukrainą staną po stronie Rosji i będą zamierzały współpracować z nią wojskowo, co dodatkowo wzmocni potencjał Rosji na froncie, stwarzając dodatkowe problemy zarówno Ukrainie, jak i wspierającej ją europejskiej partii wojny. To samo twierdzi raport Instytutu Studiów nad Wojną.
Pomoc w dwóch kluczowych kwestiach
W istocie Rosja coraz bardziej liczy na Indie, gdyż te są w stanie zapewnić uzupełnienie w Rosji niedoborów związanych z siłą roboczą, ale również Rosja ma zamiar ustalać warunki na podstawie których Indie będą miały wspierać produkcję dronów na potrzeby wysiłku wojennego. Prowadzone są rozmowy o lokalizacji w Indiach miejsca, w którym miano by produkować drony.
Władimir Putin powiedział gazecie “Indie dzisiaj”, “że Rosja nie tylko sprzedaje Indiom broń, ale także przekazuje im technologie budowy okrętów, produkcji pocisków rakietowych i lotnictwa. Putin twierdził, że Indie eksploatują rosyjskie myśliwce Su-57, produkują czołgi T-90 i wspólnie opracowywały na ich terytorium pociski BrahMos”. Dlatego też współpraca może zostać rozszerzona o produkcję dronów, co rzeczywiście może nie dziwić, że wywołuje to ogromny popłoch wśród europejskich elit. W zamian za produkcję dronów, które mogą być wykorzystane na froncie ukraińskim, Rosja ma dać Indiom technologie oraz doświadczenie bojowe. Cała wizyta delegacji miała się odbyć w ramach partnerstwa strategicznego.
Nieograniczona liczba migrantów
To partnerstwo strategiczne jak widać obejmować może także wicepremiera Denisa Maruntowa o przyjęciu nieograniczonej liczby migrantów z Indii. Odbywać się ma to na podstawi dwustronnej umowy, która nazywa się “o mobilności siły roboczej”. Sam rosyjski przemysł potrzebuje 800 tys. pracowników, natomiast handel, budownictwo oraz usługi dodatkowego 1,5 mln ludzi. Przyjmowanie, zatrudnianie oraz przetwarzanie dokumentów zajmie rok czasu. Indyjscy imigranci mieliby przybyć choćby do obwodu chersońskiego, aby wzmocnić tam sektor rolniczy. To może być dodatkowym znakiem na to, że Rosja nie ma zamiaru wycofać się z tego obwodu jeśli tego typu sprawę omawiał z partnerami indyjskimi szef obwodu chersońskiego Władimir Saldo. Czyżby także Modri chciał przesłać wiadomość Europie oraz Ukrainie, że nie mają oni żadnych kart, szczególnie że Modri zdementował dawno temu wiadomość podaną przez Trumpa, że zrezygnował on z rosyjskich surowców.




