Ukraińskie granie na czas


W ekskluzywnym klubie golfowym Shell Bay, który należy do Steve’ a Witkoffa w pobliżu Miami spotkały się delegacje ze Stanów Zjednoczonych oraz Ukrainy. Spotkanie jak określono miało być trudne oraz intensywne ale także owocne, co często daje dużo niejednoznacznych, rzeczywistych wniosków. Spór toczyć się miał o to, gdzie miałaby przebiegać granica między Rosją, a Ukrainą. Sam Putin miał powiedzieć, że nie ma zamiaru ustępować w sprawie uzyskania w wyniku rozmów całego Donbasu. Takie rozwiązanie również proponują Ukrainie Stany Zjednoczone, by przekonać Putina do zawarcia pokoju, “choć byłoby to bolesne i politycznie wybuchowe ustępstwo”, jak pisze portal “Axios”.

Bez ustępstw w kluczowych punktach

Ukraińska strona udaje, że nie rozumie tego o czym nie raz mówił Siergiej Ławrow, który powiedział że należy usunąć źródłowe problemy, aby móc rozmawiać w ogóle o pokoju. To natomiast może pogłębiać problem Ukrainy zarówno na froncie, na którym Rosja ma zyskiwać coraz większą przewagę, choćby obecnie wygrywając starcie na drony, jak i na szczycie władzy, czego najbardziej wyrazistym przejawem była rezygnacja ze stanowiska Andrieja Jermaka z powodu podejrzeń o udział w korupcji, czego dowodem jest to, że miał mieć pseudonim w tej aferze “Ali Baba”. Tych źródłowych problemów nie ma zamiaru usuwać Ukraina, gdyż odrzucić ona miała zgodnie z przewidywaniami na samym spotkaniu kluczowe punkty planu pokojowego Trumpa. Ukraińskie media informują, że Kijów nie zaakceptował dwóch głównych propozycji Trumpa, a więc rezygnacji z wejścia do NATO oraz wycofania sił z Donbasu.

Zasłanianie się pretekstami dla kupienia czasu

Ukraina odrzuciła propozycję wycofania sił uzasadniając decyzję ograniczeniami konstytucyjnymi, opiniami społeczeństwa oraz “niezgodnością z rzeczywistością”. Pretekst do nie przyjmowania tego punktu poprzez kierowanie się tym co myśli społeczeństwo jest sprzecznym z rzeczywistością wymysłem, gdyż w sierpniu ledwie 25 proc. Ukraińców opowiadało się za kontynuacją wojny z Rosją. Już wtedy 70 proc. jej mieszkańców było za jak najszybszym wynegocjowaniem porozumienia pokojowego ze swoim sąsiadem. Nastroje w ostatnim czasie zmieniły się zdecydowanie, czego też inną przesłanką jest ogromna, kilkusettysięczna skala dezercji w ciągu bieżącego roku. Mówienie zaś o niezgodności z rzeczywistością oznacza brak zgody na coś, co powinno zostać właśnie uznane jako obecne tu i teraz oraz nieodwracalne. Mowa naturalnie o zajętych przez Rosje terenach, które do Ukrainy nie wrócą, a jeśli ona się na to nie zgodzi oznaczać to będzie dalszą wojnę oraz utratę kolejnych regionów przez Kijów. Ciągła chęć wejścia do NATO również oznacza kontynuację wojny, ukraińskie władze tłumaczą to faktem, że kierunek na członkostwo w NATO jest zapisany w konstytucji, a jego zmiana miałaby stanowić zły precedens. Przypomina to lata 70-te w Polsce i wpisanie do ówczesnej konstytucji wiecznego sojuszu Polski ze Związkiem Radzieckim. Cała sytuacja wygląda naturalnie na ciągłe kupowanie czasu przez Ukrainę, ale również może ona odpowiadać Rosji, która ma siły i środki do dalszej walki i dzięki zajmowaniu kolejnych obwodów polepszania swojej pozycji negocjacyjnej. Żełeński ewentualnie dzięki temu sztucznie podtrzymuje swoją bytność polityczną.

Spotkanie z Trumpem nie teraz

Żełeński miał natomiast nadzieję na osobiste spotkanie z Trumpem. Miał on rzekomo kilka ważnych kwestii do omówienia z prezydentem Stanów Zjednoczonych. Miało chodzić o bezpośrednie rozmowy z Trumpem na tematy terytorialne, co przecież mogłoby być działaniem bezcelowym gdyż Amerykanie naciskają na Żełeńskiego aby zgodził się na oddanie niektórych terenów. Czy miałoby chodzić o gwarancje bezpieczeństwa dla niego samego? Donald Trump oznajmił natomiast, że spotka się on z nim bądź z Putinem po podpisaniu porozumienia co oznacza, że dał sygnał przywódcy Ukrainy, że nie ma on żadnych kart i dlatego powinien przyjąć warunki podane przez Waszyngton.

Dodaj komentarz

Related Post