Jacek Przybylski w najnowszym wydaniu numeru “Do Rzeczy” wskazuje jakie panują nastroje we Francji gdy bite są kolejne rekordy najkrótszego rządu w historii kraju. Ostatni rząd przetrwał 12 godzin, a Sebastien Lecornu nie wygłosił nawet orędzia. W ciągu dwóch lat jest to piąty gabinet. 12 z 18 ministrów pełniło swoje funkcje w rządzie poprzedniego premiera. W V Republice jest to więc absolutny rekord, a redaktor przypomina, że ostatnio tak szybko rząd upadł w czasach III Republiki w roku 1924. Rezygnacja premiera Francji nastąpiła po dojściu do wniosku, że wyniku rozmów z politykami, liderami związków zawodowych oraz organizacji społecznych nie ma szans na przyjęcie proponowanego budżetu. Choć wszyscy wiedzą, że powinno się zmniejszyć deficyt budżetowy. Powstaje tutaj dylemat czy ciąć wydatki czy podnosić podatki. Jeszcze większym kabaretem było to, że w piątek Macron ponownie mianował go na stanowisko premiera. Stało się więc to po ogłoszeniu przez Lecorneu, że Macron mianuje nowego premiera w ciągu 48 godzin. Pytanie więc czy w związku z tym Lecorneu rozpocznie prace nad budżetem tak jak zaplanowano.
Rozwiązać Zgromadzenie Narodowe
Sytuacja kraju skłania do pomysłu aby rozwiązać Zgromadzenie Narodowe oraz ogłoszenia przedterminowych wyborów. Marine Le Pen ma twierdzić, że inne działania są irracjonalne. Inaczej nie będzie stabilności. W związku z zamętem przybywa także im zwolenników. Jacek Przybylski wieszczy więc zwycięstwo Zjednoczeniu Narodowemu i zdobycie z UDR 33-34 proc. głosów oraz 240 mandatów. Samo Zgromadzenie Narodowe liczy 577 osób. O wiele mniej miałaby dostać głosów lewica, natomiast centrum też dostałoby mniej głosów. Macron natomiast jest winowajcą tego impasu w Zgromadzeniu Narodowym. W 2024 r. rozwiązał on parlament chcąc aby ludzie z jego partii Odrodzenie uzyskali większość. W efekcie przedterminowych wyborów w czerwcu oraz lipcu 2024 r. centryści utracili względną większość. Ogólny obraz wygląda tak, że żadna partia nie uzyskała bezwzględnej większości. Obecnie w Zgromadzeniu Narodowym żaden lider nie ma wystarczająco dużo głosów aby móc powołać stabilny rząd większościowy. Dlatego też nie ma nikogo kto by przeprowadził bolesne reformy. Front republikański od lewicy do centrum miał zamiar pokonać Zjednoczenie Narodowe.
Osłabiona pozycja Macrona
Odwołanie kilku premierów tak krótkim czasie jest dowodem na nieudolność obecnego prezydenta Francji. To staje się także powodem, że Macron traci najbliższych sojuszników. Przywódca centrowej partii Macrona Renaissance – Gabriel Attal nie broni decyzji Macrona. Poparcia nie widać także w społeczeństwie. 87 proc. Francuzów obwinia o taką sytuację obecnego prezydenta częściowo bądź całkowicie. W związku z tym wyborcy domagają się również oprócz rozwiązania Zgromadzenia Narodowego również nowych wyborów prezydenckich. Za takim rozwiązaniem ma być trzy czwarte respondentów. Największe szanse na zwycięstwo ma Edouard Philippe, były premier oraz kandydat Zjednoczenia Narodowego. Jednak mało kto wierzy, że na takie rozwiązanie zgodzi się prezydent Francji, który prędzej miałby rozwiązać parlament, niż podać się do dymisji. Jean-Luc Melenchon chciałby więc impeachmentu Macrona i wzywa do tego innych polityków, z tymże nie zyskuje poparcia w tej sprawie u innych polityków. Także za granicą narastają obawy o stabilność polityczną oraz gospodarczą Francji. Szczególnie że narasta dług publiczny, który naturalnie ma wzrosnąć w przyszłym roku. W 2017 r. wynosił on 101 proc PKB, obecnie wynosi 114 proc., a w przyszły roku na wzrosnąć do 118 proc. Inwestorzy traktują Francję jak Grecję czy Włochy. W związku z tym mówi się o zawieszeniu reformy emerytalnej, która miała podwyższać stopniowo wiek emerytalny z 62 do 64 lat. Autor na koniec wyraża więc dezaprobatę wobec ewentualnego wchodzenia przez Macrona w układ z lewicą i wraz w wycofaniem tej reformy, mianowaniem lewicowego premiera. A to pozwoliło mu przetrwać kolejne miesiące. Choć miałyby na tym ucierpieć finanse publiczne i przyspieszyć ich agonię.




