Na Ukrainie Żełeński uznał, że nic się nie stało


Jak informuje Kyiv Independent wpływ Żełeńskiego na parlament miał osłabnąć po skandalu korupcyjnym. Natomiast bez rezultatu zakończyło się spotkanie przywódcy Ukrainy z jedną z frakcji parlamentarnych, które odbyło się 20 listopada. Afera korupcyjna miała tak mocno oburzyć ludzie z frakcji związanej z Żełeńskim, że domagano się odwołania z funkcji jego doradcy Adrieja Jermaka. Zanim jeszcze doszło do spotkania, na kilka godzin przed nim otrzymano informację, że Jermak odwołany nie zostanie. Sam Jermak jest obwiniany za ostatni skandal.

Chęć rozprawy

Sam Jermak ma się nie cieszyć także dobrą opinią w Brukseli i Waszyngtonie. Na Ukrainie tym bardziej chciano by się go pozbyć gdyż wywiera on wpływ na parlament, gabinet i kluczowe instytucje państwowe. “Wpływy Jermaka sięgają organów ścigania za pośrednictwem zaufanych zastępców i stawiają go w centrum spotkań dyplomatycznych na wysokim szczeblu, często odsuwając na bok tradycyjną ukraińską służbę zagraniczną”. Twierdzi się, że to właśnie Jermak miał zaatakować instytucje antykorupcyjna w kraju kilka miesięcy temu. Oficjalnie nie wymieniono go wśród winnych całej afery. Nikt nie wierzy bowiem w to, że nie mógł on o tej aferze nie wiedzieć. Natomiast kijowskie medium wyżej wymienione twierdzi, że Jermak jest w śledztwie wymieniony. Mówił o tym deputowany Żelezniak, który twierdzi że występuje w nagraniach jako “Alibaba”. Miał on zdaniem jego prześladować NABU i SAP. Tak samo mówi się powszechnie o tym, że Jermak miał otrzymać luksusowy dom pod Kijowem. Wymieniowe w artykule różne afery związane z otoczeniem szefa sztabu Żełeńskiego, obecnego przy nim od 2020 r. skłaniają ku jednoznacznym wnioskom. “Krytycy Jermaka uważają, że sprawy korupcyjne przeciwko jego najważniejszym podwładnym i sojusznikom, a także niechęć Biura Prezydenta do zwalniania urzędników oskarżonych o korupcję, co dowodzi, że Jermak albo toleruje korupcję, albo sam jest w nią zamieszany”. Szczególnie, że podkreślany jest fakt, że decyzje kadrowe dotyczące urzędu prezydenta, rządu czy też spółek państwowych nie mogą się obyć bez zgody Jermaka. Dlatego też wątpiono już wcześniej, że Jermak miałby doczekać się zwolnienia. Pytano się, co by bez niego zrobił Żełeński.

Jermak na razie zostaje

Sam zainteresowany pojawił się więc na spotkaniu ku niezadowoleniu zebranych na nim. Żełeński powiedział jasno, że jego szef sztabu zostaje na razie na stanowisku. Wszyscy w końcu wiedzą, że sprawa zwolnienia Jermaka byłaby dla niego nieprzyjemna. Pytano się kto chciałby odciąć sobie prawą rękę? Ma to też działanie psychologiczne, gdyż w przypadku zwolnienia Jermaka gniew skupiłby się na Żełeńskim, a tak złą energię skupia na sobie Jermak. Ostatecznie po ostrych, zawoalowanych pytaniach oraz abstrakcyjnych odpowiedziach nie doczekano się żadnych zmian. Choć nie czuło się zjednoczenia, a na spotkanie przybyło więcej ludzi niż poprzednio. Żełeński powiedział zdanie, mające uzasadniać niemożliwość szybkich wyborów mogących go pogrążyć, że parlament musi funkcjonować w czasie wojny. Dodatkowe okoliczności związane z proponowanym przez Trumpa procesem pokojowym sprawiają, że coraz ciężej Żełeńskiemu utrzymać kontrolę nad parlamentem. Szczególnie, że coraz ciężej partii rządzącej jest utrzymać większość podczas głosowania, musząc sięgać także po posłów prorosyjskich bądź niezależnych. A przewodniczący Dawid Arachamia ma utrzymać frakcję. Pytanie ile czasu jest w stanie to robić, szczególnie, że sam Kołomojski twierdził, że Mindych nie jest wierzchołkiem góry lodowej. Mogą więc wszystkich czekać kolejne “rewelacje”, powodujące naciski na Żełeńskiego, na odwołanie Jermaka, z tymże wtedy może on sam rzeczywiście poczuć się zagrożony, gdyż jego prawa ręka trzyma kontrolę nad służbami. W okolicznościach coraz mocniejszych nacisków Trumpa na pokój, ta afera ostatecznie może jednak być lontem do wewnętrznego rozsadzenia całego przywództwa Ukrainy i rozpisania nowych wyborów. A te w przypadku zawarcia pokoju z Rosją mogłyby się odbyć w ciągu 100 dni.

Dodaj komentarz

Related Post